poniedziałek, 29 maja 2017

Nietypowy post lalkowy

Jak nietrudno zauważyć, posty szydełkowe to rzadkość na moim blogu. Głównie dziergam z koralików, zaś włóczki to rzecz poboczna, a maskotki to sprawa wyjątkowo nietypowa. Musicie wiedzieć, choć zapewne gdzieś już o tym wspominałam, że dzianina towarzyszy mi od tak dawna, że nie pamiętam swojej pierwszej robótki. Dziergałam dawniej namiętnie, do czasu aż przyszło opamiętanie w tym szaleństwie, bo ile można mieć własnoręcznie wykonanych serwet, swetrów, czapek, szalików etc. Na szczęście zmienia się moda, trendy, a i włóczki są dziś innej jakości, więc od czasu do czasu załącza mi się tryb szalonej dziewiarki, robię nalot na pasmanterię i przepadam.

Maskotki, to kompletnie losowa sprawa, a piszę to gwoli wyjaśnienia dla nieobdarowanych, bo fizyczną niemożliwością jest wykonać taką zabawkę dla absolutnie każdego maluszka moich znajomych i rodziny. W tej kwestii akurat panuje baby bum, a ja jestem jedna, więc robię jak mam wenę, ewentualnie czas, a stworek trafia do tego malca, który akurat przyszedł na świat. Oczywiście sprawdzam najpierw, czy rodzice gustują w takich zabawkach, to jednak ważna rzecz. Siłą rzeczy nie każdy dostaje hendmejda i nie ma to nic wspólnego z brakiem sympatii, bo uwielbiam wszystkie dzieci. 


To moja pierwsza lalka. Robiłam misia, hipopotama, a nawet kotka, ale "ludzia" jeszcze nie miałam okazji. 


Ma więc kilka niedoskonałości, które nie umniejszają jej wartkości jako lalki, ale wiem, że ponownie zrobiłabym kilka rzeczy inaczej.

Przy jej wykonaniu nie korzystałam z żadnego tutorialu, jest to projekt autorski. Jedyną podpowiedzią był sposób wykonania rumieńców, zaczerpnięty z forum robótkowego. 


Zapewne ciekawi Was wygląd lali, bo nie jest on przypadkowy, chociaż nie jest też do końca taki, jak planowałam. Lalka miała być ruda, zielonooka i nosić mundur. Tak, mundur. 


Rodzice nowej właścicielki lali są wielkimi pasjonatami czołgów, wojennych klimatów itp. Postanowiłam więc zainspirować się postacią Lidki telegrafistki z "Czterech Pancernych".


"Zainspirować się" to słowo klucz, bo podobieństwo do pierwowzoru jest mgliste, co po części wynika z moich niewystarczających umiejętności i w pewnym stopniu z braku odpowiednich materiałów. Zrobiłam, jak umiałam ;)


Zamiast realistycznego munduru, zrobiłam sweterek i spódniczkę w barwach zbliżonych do oryginału.


Są i kamasze, nawet z podeszwą :)

A teraz uwaga, będzie lalkowa nieprzyzwoitość, wydziergałam jej też majtki.

Przecież nie będzie świecić gołym tyłkiem, poza tym w czołgach są przeciągi ;)


A teraz kilka szczegółów, głównie dla mnie ku pamięci, oraz dla mamy, która będzie dbała o lalę, by służyła jak najdłużej.

Lalka ma 34 cm wysokości. Do jej wykonania użyłam:

Body - włóczka akrylowa Bonbon Ince blady róż 98320
Włosy - Alize Cotton Gold Plus 234 rudy (100% bawełny)
"Mundur" - akrylowa włóczka Montana Rozetti kol. c. khaki 17
Buty - włóczka Yarn Art CITY czarna 217 (mikro akryl)
Majtki - bawełniany kordonek

Oczy - plastik
Wypełnienie - poliestrowa watolina od Rayhera

Czas wykonania - tydzień, po kilka godzin dziennie.

Lalkę można prać, ale może stracić fason, nie wiem też, czy włóczki nie farbują.

***

Na koniec pamiątkowe zdjęcie z misiem mojego męża.

Nowa właścicielka jest jeszcze za mała, by wykazywać większe zainteresowanie taką zabawką, jednak uznałam, że będzie to miła towarzyszka na dalsze lata i pamiątka od cioci, a przyznać muszę, że dawno nie widziałam tak ładnego i grzecznego dziecka. Oczywiście nie mając zgody rodziców, nie potwierdzę tego zdjęciem, musicie mi uwierzyć na słowo.

Do następnego "nietypowego", a w międzyczasie pewnie pokażę jakieś koraliki ;)


32 komentarze:

  1. Świetna jest, a do tego tak dopracowana w szczegółach :) Bardzo spodobały mi się ciuszki i ogólny "całokształt", na pewno będzie piękną pamiątką (w końcu handmade najlepszy) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas pracuję nad tym, żeby te szczegóły były jak najlepsze, ale daleko mi do ideału. Też mam nadzieję, że mała będzie miała pamiątkę na "starość" ;)

      Usuń
  2. Przypomina mi kogoś ta lala, nie czołgistkę, ale nie mogę sobie przypomnieć, kto mi chodzi po głowie.
    Sympatyczna osobistość. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż serialowa Lidka była tylko inspiracją, bo lala w sukience w grochy też by dobrze wyglądała. ;)

      Usuń
  3. Urocza laleczka :) Będzie piękną pamiątką od cioci

    OdpowiedzUsuń
  4. Asiu, toż Ty kobieta renesansu jesteś! Muszę powiedziec, że najbardziej, poza rudą grzywą oczywiście, urzekł mnie ten bieliźniany szczegół! Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko na klawikordzie nie gram ;) Haha, te majtasy wszystkich rozbawiają, ale nie chciałam, by sobie ludzie coś pomyśleli, zwłaszcza, że przy łączeniach są, bądź co bądź nie do uniknięcia, ale dziurki ;)

      Usuń
  5. Sympatyczna laleczka, na pewno będzie ulubioną zabawką maluszka ;) Ogromnie podobają mi się jej rude włosy :D Podziwiam Twoje nietypowe posty, ja, chociaż niejedną serwetę/bieżnik w życiu wykonałam, jakoś nie mogę się skusić na maskotki, chociaż kilka tutoriali leży i czeka na lepsze czasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się, fajna przy nich zabawa :)

      Usuń
  6. Lidka? Ale ona była brunetką, a przynajmniej w naszym czarno-białym telewizorze Neptun tak wyglądała. Ogoniok to Marusia. To mój ulubiony serial z dzieciństwa. OK, czepiam się, ale lalka jest fajniutka. Bardzo mi się podoba, jak to zwykle u Ciebie, dbałość o szczegóły i w ogóle też:)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu miałam zgryz, bo z czarnobiałych filmów niewiele się człowiek dowie. Znalazłam jednak takie podkolorowane kadry i Marusia blond, a Lidka kasztanowa, czyli w uproszczeniu ruda, bo i tak innej wełny nie miałam ;)

      Usuń
    2. :))j Marusia była ruda - ogoniok (ognik) 'aganiok' na nią mówili. Stąd wziął się Rudy nazwa czołgu, a Pola Raksa w realu była blondynką. Lidka mogła być kasztanowa, chociaż w moich dziecięcych oczach była czarnowłosa. Napisałam co wiedziałam, bye:)

      Usuń
    3. Nie mówię, że nie masz racji :)

      Usuń
  7. Śliczna :) Zazdraszczam umiejętności szydełkowania laleczek i maskotek :* A majciochy są bossskie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej nie świeci golizną ;)

      Usuń
  8. Bardzo mi się podoba całokształt."Lidka" oraz jej odzienie są rewelacyjne,szydełko nie jest moim przyjacielem,więc tym bardziej jestem pełna podziwu dla umiejętności Twoich rąk. Podziwiam i pozdrawiam !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  9. Rewelacyjna i bieliznę ma ekskluzywną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba, taką najprzyjemniej się nosi ;)

      Usuń
  10. Trochę podobna do mnie ta lalka. :-)

    I nawet mamy podobny gust do kolorów. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Ty ładna dziewczyna jesteś, jak ta lala ;)
      Sama lubię te kolory, ale staram się ograniczać w tych militarnych barwach, swojego czasu prawie nic innego nie miałam w szafie :P

      Usuń
  11. Jak nie Lidka, to militarna Ania z Zielonego wzgórza:-)
    Świetne włosy, super ubranko, a majciochy rewelka! Zazdroszczę umiejętności, ja chyba jeszcze nie dojrzałam do takich autorskich projektów...
    Ps. A co to za ptaszysko podgląda tę panienkę?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Militarna Ania mi się podoba :)
      Ptaszor to plastikowy straszak na inne ptaki, ale kiedyś bardziej się go bały, chyba się kapnęły, że to pic na wodę :)

      Usuń
  12. Ptaszor na drugim planie zwrócił moją uwagę ;) w pierwszym momencie myślałam, że żywy ;p Co do panienki, to jest zjawiskowa, kolorystyka świetna, zieleń z rudościami prezentuje się bardzo dobrze :) koniecznie musisz robić takie częściej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, no zupełnie przestał wywiązywać się ze swojego zadania. Miał się rzucać w oczy nieznośnym skrzydlatym, a nie ludziom ;)
      Haha, ale raz na rok to wystarczająco często :)

      Usuń
  13. Cudne.... Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ludź wyszedł Ci tak że trudno uwierzyć że to pierwszy raz. A jak już zobaczyłam majtochy i przeczytałam że to na przeciąg w czołgu to tak pomyślałam: "koronkowe majtki na przeciąg..." - ubawiłam się setnie. Lalka jest niesamowita :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie noo te majtki mnie oczarowały :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ludzia Lidzia zachwycająca!

    OdpowiedzUsuń

Witam Cię :) Dziękuję serdecznie za pozostawienie komentarza:) każdy jest dla mnie ważny. W sprawie innej niż temat posta skontaktuj się ze mną mailowo bluefairy.art@gmail.com Reklamy wrzucam do spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...