poniedziałek, 16 października 2017

Simplicite, broszka

Żadna to tajemnica, że lubię broszki. Te małe i większe, każde. Tym bardziej cieszy mnie, gdy znajdzie się ktoś, kto lubi je równie bardzo. W zasadzie nieważne kim by nie była ta osoba, zawsze uśmiechnę się na widok broszki, bo to niezwykle wdzięczny element biżuteryjny. 

Jesień w pełni, a więc na zewnątrz barwne pochody szalików i płaszczy, aż chciałabym wszystkim powpinać w nie jakieś ozdoby ;) No dobra, aż taka szalona nie jestem, ale mam w sobie na tyle spontaniczności, by wysłać małą ozdóbkę komuś, kogo lubię. To maleństwo powędrowało do mojej kuzynki, która na co dzień jest żoną, mamą i kobietą pracującą, którą obowiązuje w biurze dress code. Ta broszka miała być alternatywą do motyla, który jej podarowałam, a który raczej nie nadaje się na spotkanie z szefem ;)


Pewnie jak większości z Was, zdarza mi się kupić jakiś kamyk bez wyraźnego powodu, ot tak po prostu, bo miałam taki kaprys, bo ładny był, bo takiego jeszcze nie miałam. Każdy powód dobry. Ten kwarc leżał więc sobie ładnych kilka lat, bo taki zakup zwykle tym się kończy. Po prostu.


Przyznać jednak trzeba, że ma w sobie jakiś urok. Uznałam więc, że będzie idealny do biurowego stroju, a i może na jakieś inne okazje. 

Kwarc ma wyraźne spękania w strukturze, co sprawia, że nie wieje nudą i banałem, ale jest matowy, dlatego ubrałam do w błyszczące koraliki.

Tył podszyłam niebieską skórką. Tam nikt zaglądał nie będzie, a to zawsze jakaś miła odmiana :)


Brosia jest mała, prosta i pasuje do wielu rzeczy, o to mi właśnie chodziło. A Wy, nosicie biżuterię do pracy, obowiązują Was jakieś zasady, czy panuje pełna swoboda?

Pozdrawiam ciepło!

poniedziałek, 2 października 2017

South Bay, chusta

Poprzednia chusta okazała się za mała jak na moje potrzeby, dlatego nie minęło wiele czasu i wzięłam się za kolejną. Prace nad nią trwały jednak dłużej niż planowałam, ale na jesień zdążyłam. Ze mną niestety jest tak, że strasznie się zaplam do czegoś, nie pomyślę dobrze i zaraz robię. Co oczywiście skutkuje wieloma wpadkami, tak było i tym razem. 
Naprawdę lubię dziergać i robię to relatywnie często, ale zwykle trzymam się sprawdzonych form i włóczek, a na tych ostatnich nie znam się niestety. Jak to ja, znalazłam ładny kolor i nie sprawdziłam metrażu, składu itp. Dobrze, że nie kupowałam samochodu ;) No i kupiłam za mało, zaś włóczka kłaczy, a nie przepadam za tym. Po kilku zgrzytach wreszcie ją skończyłam :)



Koniec końców chusta bardzo mi się podoba, zwłaszcza kolory, bo są tu i niebieskości, i ciepłe brązy, i szarobrązy. Tak jak lubię.  A uciążliwe kłaczki można z grubsza powyskubywać ;)

poniedziałek, 18 września 2017

Piniata, broszka

Nie tyle broszka co zestaw broszek, bo wszystkie trzy tworzą integralną całość, nawiązującą do popularnej w Meksyku zabawy. Dzieci z opaską na oczach próbują uderzyć w wypełnioną słodyczami figurkę, by dobrać się do łakoci. Mało to zdrowa zabawa ze względu na słodkości, ale przynajmniej uczy koordynacji ruchowej ;) I podobnie jak większości meksykańskich imprez, towarzyszy jej śmiech, śpiew, tańce i mnóstwo pozytywnej energii.

Wzięłam udział w tym wyzwaniu do kalendarza Royal-Stone 2018, bo wymagało użycia intensywnych kolorów. Tak właśnie widzę Meksyk. Kolory, zabawa i celebracja życia pomimo nie zawsze idealnych warunków bytowych. Dlatego i moja praca nie mogła być zbyt okazała, ani całkiem na serio. Bo chodzi w niej o zabawę.

poniedziałek, 4 września 2017

Balloons, broszka

Dmuchane baloniki, to chyba dla każdego jedna z tych rzeczy, które kojarzą się z dzieciństwem, beztroską i dobrą zabawą. Sama bardzo lubiłam bawić się balonami, a szczególnie odbijać je z kimś, jak piłeczkę. Mój brat zwykle wplatał do zabawy jakiś element zaskoczenia, na przykład pinezkę ;) Ale ja nie o tym. Tych baloników nikt nie będzie przebijał, chociaż mają szpilkę przy zapięciu. To baloniki urodzinowe! 

Urodziny obchodzi sklep Korallo i z tej okazji zorganizował konkurs. Naprawdę bardzo lubię brać udział w wyzwaniach, które pozwalają mi na stworzenie biżuterii, którą będę potem mogła z przyjemnością nosić. Jednym słowem, jestem zwolenniczką łączenia przyjemnego z pożytecznym :) Sami powiedzcie, nie marzyliście skrycie o balonikowej broszce? Ja tak.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Butterfly, broszka

Wakacje dobiegają końca, lato też niedługo odejdzie w zapomnienie, a ja postanowiłam zrobić bardzo letnią broszkę. Bo jakoś tak, ta pora roku zawsze kojarzyła mi się z motylami. Broszka powędrowała do mojej kuzynki, która (co jest skandalem) nie miała jeszcze niczego mojego w hafcie koralikowym. Pomyślałam, że na początek koralikowy motyl będzie w sam raz. Brocha już do niej pofrunęła i spodobała się ;)

To moja ulubiona kuzynka, więc gdyby nie przypadła jej do gustu, szyłabym do skutku ;)

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Usztywnianie prac w technice haftu koralikowego

Usztywnienie gotowego haftu przed zakończeniem robótki skórą lub innym materiałem wydaje się dla niektórych oczywistością, dla drugich czymś niepotrzebnym, a dla innych czarną magią. Dostaję jednak na tyle dużo pytań w tej sprawie, że postanowiłam napisać ten poradnik.

Po co w ogóle usztywniać haft koralikowy i czy jest to potrzebne? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, bo każdy twórca dąży do wypracowania własnych technik i stylu. Czasem więc "wiotka" praca jest częścią zamysłu artystycznego i wygląda ciekawie. Pamiętać należy jednak o tym, że biżuteria tekstylna, a w tym również wykonana techniką haftu koralikowego, może się odkształcać. Sprzyja temu filcowy podkład, na który naszywamy koraliki, ściegi wykonane nicią, a także same koraliki i kamienie, które obciążają materiał. Czasem zbyt ciężka aplikacja nadwyręża podkład i całość zaczyna odstawać. Niekiedy, przy dużych pracach, zwłaszcza koliach, biżuteria przestaje trzymać pierwotny kształt. Do tego dochodzi nieunikniony proces zużywania się podczas noszenia, warunki zewnętrzne, złe przechowywanie itd.

Jest też druga strona medalu, tzw. doopka lub plecki, na których widać wszystkie nierówności po ściegach, kamieniach i kryształkach, trzeba przyznać, że nie jest to estetyczne. Aby to ukryć, należy dodać między gotowy haft, a materiał wykończeniowy jeszcze jedną warstwę tworzywa. I o tym pokrótce będzie ten artykuł.


Do głównych zalet usztywniania prac w technice haftu koralikowego zaliczyłabym:

poniedziałek, 24 lipca 2017

Funny Bunny, broszka

Nie oszukujmy się, z konsekwencją ostatnio u mnie krucho. Zajączek miał być gotowy na Wielkanoc, a mamy połowę wakacji. Niby lepiej późno niż wcale, ale jednak prokrastynacją trąci na kilometr. Z lekka obciach. No ale nic, jest zajączek wakacyjny, nawet tu i ówdzie różowy. Kolor to ładny, jednak nie do końca mój. Drzewiej zdarzało mi się nim gardzić, dziś łaskawie toleruję. Jest progres. Może nawet kiedyś zrobię coś na czas. Jednak na pinkfairy nie macie co liczyć :)

Zajączek jest kontynuacją mojego pomysłu na biżuterię koralikową w stylu origami. Przyznam szczerze, że projektów mi nie brakuje, z papieru można wykonać tyle świetnych rzeczy, więc i haftem koralikowym się da. W planach jest kilka zwierzaczków, ale na razie zostawiam Was z tym zabawnym zajączkiem :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...